3 dziwnie podnoszące na duchu lekcje, których nauczyłem się bez pracy w restauracji

Gdy są głodni jedzenia, oczy mogą grać w sztuczki - czasem pojawiają się dziwnie inspirujące pryzmaty.

Mój tata obiecał sobie.

Nigdy nie pozwól mi nosić ciężkiej torby szkolnej, przejść kilometr i zmienić dwa autobusy publiczne, aby dotrzeć do domu. Mieszkałem dalej niż 99% moich kolegów z klasy.

Ta obietnica nie była jednoznaczna.

Jego działanie w moich pierwszych 10 klasach życia szkolnego było wielkim dowodem - prawie zawsze zostałem odrzucony i odebrany.

Ten luksus klasy średniej miał kompromisy. Większość dni, moje rodzeństwo i ja byliśmy ostatnimi, którzy czekali.

Gdy nas podniósł, spojrzał na nasze twarze. Jego instynkt rodzicielski przejął władzę. Zaprowadził nas do restauracji w pobliżu szkoły.

Zawsze było tak samo.

W restauracji można było przewidzieć wzór tego, co zamówiliśmy. Danie główne pochodziło głęboko z kuchenek kuchennych. Dorastałem w Madrasie (obecnie nazywanym Chennai, południowe miasto Indii)

Kelner wyciągnął Dosę (cienki placek ryżowy, niesłodki solony) z małą filiżanką Sambhar (dip z soczewicy). Chutneys (dodatki) zawsze były dodawane po wyjściu na mój widok - każda łyżka stołowa.

W ostatnim akcie dekorowania znalazłem coś nie tak

W każdej innej restauracji była to hojna porcja chutney - pełna chochla. To była norma z początku lat 80.

Ta restauracja wywróciła na głowę model „nieograniczonej ilości wkładów”. Naprawdę odstający - pilnie strzegł bocznych naczyń, których niewielu potrafiło zrozumieć.

W przeciwieństwie do dania głównego, dania towarzyszące kubkom smakowym często mają skomplikowane przyprawy. Potrzeba czasu i nie mają zniżek ilościowych.

Sprzeczny model biznesowy, postrzegany jako problem matematyczny, miał sens ekonomiczny - nie dominował w normie.

Wielu wyśmiewało wówczas model biznesowy „mini dekoracji”. Dzisiaj kopyście dotarły do ​​łyżek stołowych - prawie wszędzie. Ta pionierska restauracja jest dziś globalną siecią.

Ten model biznesowy z Chennai przypomina mi się za każdym razem, gdy oglądam ten film z kolebki Apple - podnoszący na duchu.

Moja osobista pamięć trwała jest ujmująco prosta. Mój młody, głodny żołądek uważał, że ograniczona porcja jest smaczna i satysfakcjonująca - za każdym razem.

Restauracja odyseja trwała również przez wieki w Stanach Zjednoczonych - po ukończeniu szkoły. Oto moje typy wiśni.

Wczesne dni kariery: rozmowy na temat orurowania i ludzkie słabości

Szybko przejdź do moich wczesnych lat pracy. Siedziałem w restauracji z kilkoma wyższymi dyrektorami. To było ruchliwe miejsce. Wszystkie stoły były pełne rozmów. W rzędach między stołami kelner rozchlapał się - skwierczące naczynie zalało podłogę. Dookoła rozmowa siekła. Ludzie sapali.

Przy moim stole nastąpił krótki zwrot głowy i kierownictwo kontynuowało rozmowę, jakby nic się nie wydarzyło.

To otworzyło mi oczy na nowe możliwości. Do tego czasu byłem narażony na dwie reakcje na zwykły wyciek wody - napominanie lub rozpieszczanie ze współczuciem. Podobała mi się inna reakcja przy moim stole - wznieść się ponad drobne kłopoty i słabości. To było warte naśladowania.

Opcję, którą pamiętam, aby zabrać do domu modelkę dla moich młodych córek.

Dni zatrudniania: boostery rozmowy kwalifikacyjnej

Zawsze uważałem, że cztery ściany sali konferencyjnej są bardzo zwężające się podczas wywiadu. Usprawiedliwienie łamania chleba z kandydatem było bardziej relaksujące i prawdziwe.

Pomaga mi przetestować wiarę - serce wielkiej firmy opiera się na zarządzaniu, a nie zarządzaniu. Interakcje kandydata z kelnerem dają wgląd w to, czego można się spodziewać.

Zatrudniłem wielu ludzi w moim życiu. Większość dobrze się sprawdziła. Role mogą się różnić. Jedno jest wspólne - szanowali kelnera na swój własny, charakterystyczny sposób.

Jeśli wielcy zatrudnieni tworzą świetne firmy - doceniający kontakt wzrokowy lub uprzejme podziękowania za wyjście okazały się złote przez lata.

Wszystko razem razem: najlepsze na koniec

Kiedyś zapytałem mamę, dlaczego gotowanie na południu Indii wymaga nocnego namaczania zbóż. Nie znana z tego, że drąży swoje słowa, przecięła: „Każde ziarno ma naturalną ochronę - samoobronę. Moczenie ma coś dla nich, rozmraża je - dobroć w nasionach rozkwita podczas fermentacji. ”

Na tym blogu opisałem swoje doświadczenia życiowe w restauracjach. Widocznym połączeniem powierzchni jest przestrzeń restauracyjna.

Upał pod powierzchnią - wszystko czego potrzebujesz to otwarty umysł do obserwacji i nauki. Fizyczną przestrzenią może być klasa lub restauracja. Przestrzeń nie ma znaczenia. Liczy się odwilż - rozmrożenie naszego umysłu do wchłonięcia bez wiedzy.

Historie wokół nas są odwilżą umysłu jak woda wokół nasiąkniętych nasion. A amerykański kucharz, historia życia Anthony'ego Bourdaina, odżywia mnie - za każdym razem. Podobnie jak najlepsze, jego historia uosabia nadzieję - wiek to tylko liczba, a inspiracja to tylko jedno kliknięcie.

Mam nadzieję, że podobała ci się moja podróż i podnoszące na duchu crescendo - wokół restauracji.

Karthik Rajan